Jak robić dobre notatki podczas nauki zdalnej, aby ogarnąć materiał?

Jak robić dobre notatki podczas nauki zdalnej, aby ogarnąć materiał?

 Kochani!

    Nowy, letni semestr również zapowiada się na zdalny. Notatki na studiach nie są już dyktowane jak w szkole, a w dużej mierze sami wybieramy te najważniejsze i najbardziej przydatne wiadomości. Sztuką jest umiejętnie, prosto i ze zrozumieniem je zapisać. Dzisiaj zdradzę Wam kilka patentów na to, jak przekonać się do notatek na komputerze i jak w szybki sposób je tworzyć.

Zdecydowanie uwielbiam mieć uporządkowane notatki, tym bardziej, jeśli wiem, że w przyszłości mogą mi być one w nauce czy pracy przydatne. Jest to też mój sposób na naukę. Dzięki czytelnym notatkom, które tworzę sama, łatwiej zapamiętuję i rozumiem materiał. Studia jak na razie poznałam od strony zajęć zdalnych, więc poniższe porady świetnie się w takim trybie sprawdzą. Kiedy wrócę na stałe na uczelnię, na pewno pojawi się aktualizacja, która pomoże Wam w trakcie semestru stacjonarnego. Miłego czytania!

1. Z długopisu na klawiaturę

 Byłam wierną, zagorzałą fanką notatek pisanych na papierze, podkreślonych milionem zakreślaczy. Sama przed sobą przyznałam się, że taki system robienia notatek nie ma przyszłości dopiero w połowie pierwszego semestru. Zaletami pisania na komputerze są na pewno:

- szybkość,

- możliwość dopisywania informacji bez zaburzania porządku notatek,

- szybkie wyszukiwanie informacji po słowach kluczach w trakcie nauki,

- możliwość łatwego dzielenia się notatkami ze znajomymi oraz udostępnienie im możliwości edytowania, czyli możecie tworzyć notatki razem,

- prosta edycja tekstu,

- czytelne notatki.

Na początku trudno jest przerzucić się na zapiski na komputerze, ale po kilku wykładach sami przekonacie się o słuszności tej decyzji!

2. Program

Ja notatki online tworzę w Google Documents. To bardzo prosta aplikacja, którą dodatkowo możecie zainstalować na telefon, więc zawsze możecie mieć ją pod ręką. Nauka jej obsługi zajmie Wam nie dłużej niż godzinkę. Możecie zmieniać czcionki, wielkość, położenie tekstu, wstawiać obrazy, właściwie wszystko, czego dusza zapragnie. Jedynym warunkiem korzystania z aplikacji jest dostęp do internetu.

 




3. Akapity, czcionki, podkreślenia, tytuł zajęć, daty

Tak, jak pisałam powyżej, możliwości tworzenia notatek jest wiele.  Poniżej załączam zdjęcie przykładowej, krótkiej notatki zapisanej w porosty i przejrzysty sposób oraz tekst do skopiowania do pliku, który może posłużyć za wzór. 

NAZWA PRZEDMIOTU 

Zajęcia nr 1. Tytuł wykładu

*Wstępne informacje, które mogą przydać się w przyszłości, sprawy organizacyjne i tym podobne.

(trzymaj odstęp, nie pisz wszystkiego ciągiem)

Pojęcie - definicja

(trzymaj odstęp, nie pisz wszystkiego ciągiem)

Ważne informacje warto pogrubić, ale jeśli jest to coś mniej istotnego, wystarczy podkreślenie.

(trzymaj odstęp, nie pisz wszystkiego ciągiem)

Kolejnym przydatnym aspektem jest wyróżnienie tylko kilku słów z całego tekstu (np. definicji), 

które pomogą Ci w prostym zapamiętaniu i odróżnieniu go od innych.

4. Lepiej uczy mi się z notatek na papierze, niż komputerze

Mnie również! Dlatego zawsze na koniec, po ostatniej modyfikacji, przed egzaminem drukuję notatki w drukarni. 

Jest to cenowo porównywalne do tego, jakbyście kupili zeszyt, zakreślacze i długopis. 

Ten sposób świetnie sprawdzi się również dla tych, których pismo jest trudne do odszyfrowania.

 

 5. Numeracja stron 

 

To zdecydowanie kolejny aspekt, o którym należy pamiętać. Sama często dzielę materiał na partie i stopniowo go przyswajam. Potem łatwo jest mi się odnaleźć na biurku pełnym kartek, układając je po numerach.

 

 6. Karteczki samoprzylepne i spis treści


Jeśli mam masę tematów do nauczenia, to na pierwszej stronie zawsze przyklejam karteczkę samoprzylepną, na której zapisuję:

- najważniejsze informacje z działu,

- zagadnienia zawarte w temacie,

- spis treści.

Jeśli materiału nie jest aż tak dużo, to po prostu tworzę spis treści z tematów na samym początku (z numerem strony). 




7. Co z takimi notatkami na koniec zrobić?

 

Na koniec każdego przedmiotu, po zdanym egzaminie notatki zapisuję w formacie pdf i przenoszę 

do specjalnego podfolderu: "Studia rok 1" w folderze głównym: "Studia". 

W taki sposób w każdej chwili możecie wrócić do zapisków nawet sprzed kilku lat. 

Notatki na papierze lądują w koszulkach i skoroszytach ze spisem treści przedmiotów i lat, 

w których były realizowane. 

 

Jak robicie/robiliście notatki na studiach?  

  

 

 Ściskam gorąco,

Werka 













Jak wybrać kierunek studiów?

Jak wybrać kierunek studiów?

 Kochani!

  
    Znalezienie idealnego kierunku studiów, kiedy w głowie myśli przelatują z prędkością światła, a pomysłów na przyszłość jest więcej, niż kropli w jeziorze nie jest łatwe, uwierzcie mi na słowo. Nie zliczę, ile razy odwiedziłam strony rekrutacyjne wszystkich uczelni w naszym kraju. Wiele myśli przechodziło przez moją głowę przez okres nauki w technikum. Od archeologii, kosmetologii, pedagogiki specjalnej, historii do filologii polskiej (na którą swoją drogą również aplikowałam i myślę, że nauczycielka byłaby ze mnie całkiem niezła).

1. Podstawowe kryterium - predyspozycje

Już od drugiej klasy szkoły średniej wiedziałam, że z matematyką mi raczej (na pewno) nie po drodze. Jako ciekawostkę mogę Wam zdradzić, że w przygotowanie do tej matury włożyłam więcej czasu i energii, niż do reszty przedmiotów razem wziętych (pewnie dlatego, że miałam świadomość balansowania na krawędzi wymarzonych 30%). Odrzuciłam więc wszystkie kierunki ścisłe, a skupiłam się na humanistycznych.

2. Matura, wstępny research

Po porządnym spisaniu swoich predyspozycji wyróżniłam przedmioty, z których wyniki mogłabym brać pod uwagę przy rejestracji. Nie mogło obyć się też bez wstępnego rozeznania. Pomógł mi w tym prosta wyszukiwarka: kliknij tutaj!

Postawiłam na maturze rozszerzonej na j.polski, j.angielski i WOS, czyli całkowite przeciwieństwo mojego ścisłego kierunku. Od trzeciej klasy sama przygotowałam się z pierwszego przedmiotu, a w czwartej klasie, od marca razem z moją przyjaciółką. Wielki ukłon w jej kierunku za to, bo nie wiem, czy sama znalazłabym w sobie taką motywację. Równo miesiąc przed maturą dopadł mnie ogromny kryzys. 

3. Umiejętności, doświadczenie, wizja przyszłości

Po zebraniu ich w całość wiedziałam jedno - chciałabym pracować z ludźmi i im pomagać oraz łączyć pracę z zainteresowaniami. Jeśli stoicie przed tak ważnym wyborem, to stworzenie tabelki z właśnie takimi kryteriami może być bardzo pomocne. Przyjrzyjcie się katalogowi kierunków na chłodno, bez zbędnych emocji. Zastanówcie się, czy aby na pewno ta praca będzie przynosić uczucie spełnienia, zyski i przyjemność.

4. To nie tylko kierunek

Po egzaminach zaczęłam się zastanawiać jak chcę, aby wyglądała moja przyszłość. Warto powiedzieć, że ten wybór wpływa też na wiele innych sfer życia. Wybór miasta, odległość od domu, miesięczne utrzymanie, mieszkający w tej miejscowości znajomi, bliscy, możliwość rozwoju, dojazd. Spędzicie tam od 3 do 5 najbliższych lat. 

5. To właśnie to!

W 2018 roku wpadłam na jednej ze stron rekrutacyjnych właśnie na Logopedię ogólną i kliniczną, która jest połączeniem wielu innych dyscyplin i dziedzin naukowych: językoznawstwa, nauk medycznych, psychologii i pedagogiki. Po  pierwszym roku z chęcią szczegółowo przybliżę Wam ten temat.

6. Rekrutacja na studia

Odpowiednio wcześniej (przed oddawaniem deklaracji maturalnych) trzeba zdecydować się na przedmioty rozszerzone. 

Ja przy rekrutacji podawałam język polski rozszerzony, język angielski podstawowy, matematykę podstawową i WOS. Każdy z kandydatów, aby zakwalifikować się na rozmowę kwalifikacyjną, musiał uzyskać minimum 50 punktów za część maturalną. Potem otrzymałam wiadomość z podaną datą, godziną i miejscem rozmowy, która odbywała się w Warszawie. Tego dnia faktycznie byłam (delikatnie mówiąc) przerażona. Wiedziałam jednak, że dzięki tej rozmowie mogę tylko zyskać. Pamiętajcie, że próbując nigdy nie tracicie. I faktycznie, z takim samym uśmiechem, jak weszłam, tak i wyszłam. Chwila rozmowy o sobie, swoich zainteresowaniach, krótkie teksty do czytania, łamańce językowe, ćwiczenia. I tyle strachu! Tydzień później w internetowym systemie przeczytałam pozytywną odpowiedź: ,,ZAKWALIFIKOWANA" i zawoziłam papiery do Warszawy. Tak o to jestem już pół roku w miejscu, o którym cicho marzyłam prawie dwa lata wcześniej.

Mam to ogromne szczęście, że odnajduję się w miejscu, w którym jestem. Pewnie część z Was powie, że to może zbyt pochopne stwierdzenie, ale z ręką na sercu przyznam, że jest to całkowicie szczere. To jeden z tych zawodów, który wymaga zaangażowania i ciągłej chęci rozwoju. Niesamowicie cieszy mnie, że mogę korzystać z wiedzy i umiejętności, które zdobyłam w Szkole Muzycznej, pisania dla innych i tworzenia prac manualnych (co w przyszłości na pewno ułatwi mi tworzenie własnych pomocy logopedycznych), chęci poznawania nowych ludzi. Może chcielibyście czasem poczytać o tej tematyce przemyconej w prosty i dostępny sposób?

Nie wstydźcie się marzeń. Walczcie o nie i nigdy się ich nie wstydźcie. Nie ważne czy chodzi o podjęcie studiów, założenie bloga, czy firmy. Ogranicza Was tylko i wyłącznie wyobraźnia, nikt, ani nic innego.

Oczywiście, nie mam pewności, jak moje życie potoczy się dalej, ale na ten moment mogę otwarcie przyznać, że jestem szczęśliwa, czego i Wam z całego serca życzę. Jeśli macie jakieś pytania śmiało możecie zadawać je w komentarzach, z przyjemnością na nie odpowiem.

Na co dzień jestem na IG: https://www.instagram.com/jelonkowa.blog/

Ściskam gorąco

Werka

 

 

Niezapomniane Walentynki w domowym zaciszu

Niezapomniane Walentynki w domowym zaciszu

Kochani!

W tym roku większość z nas zdecyduje się na obchodzenie Walentynek w domu, dlatego mam dla Was kilka pomysłów na to, jak przyjemnie i dobrze je spędzić.
 

Pod każdą z kategorii postaram się polecić Wam moje ulubione sposoby. Myślę, że to świetny pretekst do tego, abyśmy tutaj jeszcze lepiej się poznali! Zachęcam Was gorąco do dzielenia się swoimi opiniami na te tematy. Może sami macie specjalny plan na ten dzień? Obchodzicie Walentynki? Ja drugi rok z rzędu będę świętowała je z drugą osobą, ale zanim do tego doszło, zawsze dostawałam życzenia i słodki upominek od rodziców. A jak było u Was?

 

1. Coś dla fanów kinematografii

Na samym początku spisz listę Waszych ulubionych filmów. Jeśli posiadasz konto w serwisie Netflix, sprawa będzie dość prosta, platforma sama pomoże Ci w doborze, wystarczy jedynie wybrać gatunek! Do tego butelka dobrego wina, popcorn, kilka świec, koc i sprawa załatwiona!
 

Sama nie jestem wielką fanką komedii romantycznych (no, chyba że w dni babskiego kryzysu). W tej sferze raczej bliżej mi do gustu niejednego pana lubiącego ostrą jatkę. ,,Poniżej Zera", ,,Czarny Mercedes" (film polskiej produkcji, super, super, super!) to pozycje, które w ostatni czasie zdecydowanie dobrze wspominam. Mało to romantyczne, ale cóż! Są tutaj Panie lubiące bardziej męską stronę kina?


2. Dla tych, którzy lubią dobrze zjeść

Oczywiście, na samym początku powinniśmy podzielić się na dwa obozy:

a. Lubiących gotować:

Możecie znaleźć przepis na danie, które oboje lubicie, często zamawiacie na mieście, lub czego dopiero chcieliście spróbować. Masz już pomysł? Wystarczy tylko spisać listę zakupów, zadbać o klimatyczną muzykę i gotowe! Na pewno miło będzie Wam zjeść posiłek, który wspólnie przygotujecie, pamiętajcie tylko, że najważniejsi w całym tym gotowaniu jesteście Wy! Nie przepis, ciasto, które wylało się z formy czy przypalony łosoś. 

Czego to ja nie lubię gotować czy piec! Chyba trudno byłoby znaleźć takie danie. Największy sentyment mam jednak do spaghetti i burgerów. Ze swojej strony raczej zdecydowałabym się na coś, czemu sprostają Wasze umiejętności i nie sprawi Wam to zbyt wiele trudu oraz oczywiście nie poświęcicie na to masy czasu. Cofnęłabym się także pamięcią do tego, co być może jedliście na pierwszej randce lub podczas jakiejś specjalnej okazji, co może dodatkowo przywołać miłe wspomnienia.

b. Lubiących degustować

Wiele restauracji przyjmuje zamówienia na wynos, więc jeśli uwielbiacie dane danie po prostu je zamówcie! Do tego wystarczy jedynie kilka świec, muzyka i nastrój gotowy! Jeśli chcecie jeszcze bardziej przenieść się myślami do Waszej knajpki ubierzcie się, jak na prawdziwą randkę. Do restauracji ubieracie się pięknie i chodzicie dla siebie, nie dla innych! 

Przed wybraniem restauracji na pewno sprawdziłabym opinie w internecie. Jeśli zamawiacie, zabierzcie się za to wcześniej, może nawet kilka dni przed jeśli to oblegana miejscówka. Pamiętajcie, że to 14 lutego, więc knajpki wydające jedzenie na wynos będą miały sporo zamówień podobnych do Waszych.


3. Fit day 

Oczywiście, jeśli lubicie spędzać czas aktywnie i na świeżym powietrzu, może warto pomyśleć o oderwaniu się od codzienności i wypadzie za miasto? Wokół Nas jest wiele pięknych zakątków, ścieżek i szlaków, o których na co dzień zapominamy. Sprawdźcie pogodę, zadbajcie o odpowiedni strój i przygotowanie i ruszajcie w trasę! 

Patrząc na to, w jakiej okolicy mieszkam nie trudno o widokowe, pełne uroku miejsca. Rozejrzyjcie się wokoło, sprawdźcie grupki na przykład na platformach takich jak Facebook, gdzie ludzie dzielą się zdjęciami z pięknych miejsc. Może jest to rzut kamieniem od Was, a nigdy tam nie byliście?

 4. Walentynki w pojedynkę
Nie zawsze mamy przy sobie drugą osobę w tym dniu. Czasem oddziela nas od niej praca, odległość lub inny powód. Walentynki są świetnym bodźcem do trochę bardziej wyszukanej randki, ale to święto powinno przede wszystkim przypominać nam, jak wielkim szczęściem jest druga osoba w naszym życiu, o tym, jak wiele do niego wnosi i jak dzięki niej stajemy się lepsi. Dlatego pamiętajcie tego dnia właśnie o tym i podziękujcie za spędzony dotychczas czas, włożony wkład, emocje i obecność.
 

Ze swojej strony chciałabym Wam życzyć, aby ten dzień był pełen pozytywnych uczuć. Nie tylko do drugiej połówki, ale do siebie nawzajem. Starajmy się dostrzegać w drugim człowieku dobro i odpłacać za nie sercem.

Jestem też tutaj: https://www.instagram.com/jelonkowa.blog/

Ściskam gorąco,

Werka



Ostatnio nieźle się pozmieniało!

Ostatnio nieźle się pozmieniało!

 Kochani!

     Z ręką na sercu mogę przyznać, że bardzo brakowało mi pisania. Ostatni post pojawił się tutaj pod koniec wakacji, 27 sierpnia 2020 roku. Minęło od tego czasu pięć miesięcy. Był to dla mnie bardzo intensywny czas, o którym chętnie w dzisiejszym wpisie Wam opowiem. 


 

    W związku z sytuacją na świecie maturę pisałam z miesięcznym opóźnieniem. Przez cztery lata szkoły średniej wyobrażałam sobie dzień zakończenia technikum. Z ogromnym żalem wracam teraz pamięcią do tego dnia. Zamiast uścisku dłoni dyrektora, wspólnych zdjęć z przyjaciółmi, rozmów, pożegnania z murami szkoły, w których dorastaliśmy, zawiązywaliśmy przyjaźnie i poznawaliśmy nasze pierwsze miłości, spotkaliśmy się tylko na chwilkę na Google Meet, a świadectwa odebraliśmy w sekretariacie. Mimo wszystko to były dobre cztery lata, które często, choć trudne i dalekie od ideału, sprawiły, że właśnie z tymi przyjaciółmi jestem tu, gdzie jestem. Za to jestem wdzięczna.

 


    Końcem sierpnia miałam rozmowę kwalifikacyjną na uczelni. Sama nie mogłam uwierzyć, kiedy kilka dni później okazało się, że moje wielkie marzenie właśnie zaczyna się spełniać. I tak o to jako szczęśliwa, lecz trochę zmęczona studentka staję przed Wami meldując wykonanie zadania - pokonanie pierwszej sesji! Na uczelni byłam niestety tylko na jednych zajęciach stacjonarnych, potem przeszliśmy na nauczanie zdalne. Mam nadzieję, że 2021 pozwoli mi nareszcie poznać Warszawę i uczelnię!

 Kilka spraw organizacyjnych!

1. Posty będą pojawiały się regularnie w każdy piątek.

2. Jeśli chcecie, abym poruszyła jakieś interesujące Was tematy, niezmiennie czekam na wiadomości na IG, w komentarzach oraz drogą mailową!

3. Zachęcam Was do dzielenia się  swoimi odczuciami i przemyśleniami - jesteśmy tutaj dla siebie nawzajem.

4. W każdym pierwszym komentarzu pod postem będzie ankieta, w której głosować będziecie mogli za postem, który pojawi się w kolejny piątek. 

5. Tworzymy tego bloga razem, dlatego czujcie się tutaj jak u siebie!

Zapraszam Was także serdecznie na mój profil https://www.instagram.com/jelonkowa.blog/


 Ściskam Was gorąco,

Werka

     


DR. MARTIN SCHWARZ EXPERT 38% - RECENZJA ZESTAWU DO WYBIELANIA ZĘBÓW

DR. MARTIN SCHWARZ EXPERT 38% - RECENZJA ZESTAWU DO WYBIELANIA ZĘBÓW

Kochani! 


W dzisiejszym wpisie chciałabym zaprezentować Wam zestaw do domowego wybielania i pielęgnacji zębów marki DR MARTIN SCHWARZ, w skład którego wchodzi:

  1. Dr. Martin Schwarz EXPERT 38% - żel do wybielania zębów 
  2. Dr. Martin Schwarz Bioscaling - żel antybakteryjny 
  3. FlexI Trays - nakładki termokurczliwe na zęby 

Miałam przyjemność przetestowania tych produktów, z czego bardzo się cieszę, bo chyba jak każdy marzę o idealnym uśmiechu i staram się żyć tak, aby ten uśmiech bardzo często na mojej twarzy się pojawiał. Zabieg wybielania zębów staje się z roku na rok bardziej modny. Muszę przyznać, że to moja pierwsza styczność z tego typu produktami, dlatego mam nadzieję, że tak samo, jak dla mnie, będzie to dla Was ciekawa przygoda. Czy tego typu preparatu na prawdę działają i ich stosowanie ma sens oraz przynosi efekty? Zapraszam do lektury!  

 

Dr. Martin Schwarz wybielacz do zębow Expert38%

  

Żel wybielający jest umieszczony w strzykawce o pojemności 5ml. W łatwy sposób możemy aplikować indywidualnie, dopasowane ilości preparatu wprost na nakładki. Aplikując żel dzięki skali można wydzielać sobie odpowiednie porcje oraz obserwować zużycie, co może przydać się w przyszłości, jeśli taki sposób wybielania będzie dla Was odpowiedni. Produkt według zaleceń jasno napisanej ulotki na zębach trzymałam 20 - 30 min. Produkt należy przechowywać w lodówce. Taki zabieg przeprowadzałam przez okres 2 tygodni co 1-2 dni. 


Bioscaling żel wspomagający wybielanie zębów

 

Żel antybakteryjny do samodzielnego usuwania płytki nazębnej. Przeznaczony do użytku codziennego przez okres do 12 dni. Według obietnic producenta zapewnia on świeży oddech, długie uczucie świeżości, szybszą rekonwalescencję po przebytych chorobach układu oddechowego, lepsze działanie past wybielających oraz skuteczniejsze działanie szczoteczki sonicznej. Produkt również należy nakładać na zęby za pośrednictwem nakładek na czas 20 - 30 min.

 

Nakładki do wybielania zębów Flexi Trays Dr. Martin Schwarz


To termokurczliwe nakładki do samodzielnej dystrybucji produktów z kategorii Oral Care na powierzchnię zębów. Są termo - plastyczne, dzięki czemu w prosty sposób można wyprofilować je w zależności od potrzeb i upodobań. Sam proces modelowania trwa do 5 min. Polega na włożeniu nakładek do gorącej wody na 5 - 8 sekund, po czym po chwili dopasowaniu ich do zębów, zanurzeniu w lodowatej wodzie do utrwalenia kształtu i odcięciu niepotrzebnych elementów.


MOJA OPINIA oraz rezultaty wybielania z Dr. Martin Schwarz Expert 38%

Są to bardzo ciekawe produkty, z którymi cieszę się, że miałam styczność. Żel antybakteryjny Bioscaling najbardziej przypadł mi do gustu. Jest to produkt, po którym faktycznie ma się uczucie czystych, idealnie gładkich zębów. Stosowałam go zgodnie z zaleceniami przez dwa tygodnie codziennie przez 20 - 25 min. Właściwie nic dodać, nic ująć. Nie wywołał u mnie reakcji alergicznych ani nadwrażliwości. Zwiększył u mnie poczucie komfortu dzięki zapewnieniu długotrwałego, świeższego oddechu i estetycznego, zdrowego wyglądu zębów.

Termokurczliwe nakładki na zęby mimo początkowych obaw w ogóle nie sprawiły mi problemu podczas modelowania. Jest to banalnie proste i myślę, że każdy da radę to zrobić. Do nakładek dołączone jest etui, więc nie martwiłam się o transport i przechowywanie przedmiotu. Jedynym minusem nakładek, który zauważyłam jest to, że nie byłam w stanie dopasować ich super dokładnie. Z drugiej strony taki wybór ma też wiele plusów, w którym głównym jest oszczędność czasu, bo taki produkt gotowy do użytku jest od odebrania paczki w ciągu kilku minut i nie wymaga od Was wizyty u specjalisty.

Żel wybielający bardzo pozytywnie mnie zaskoczył. Ja nie stosowałam go codziennie, bo w większości co 2 dni i faktycznie pozbawił mnie przebarwień oraz optycznie wybielił zęby o kilka odcieni. W dniach, w których testowałam ten produkt, wstrzymałam się od spożywania np. kawy - według zaleceń. Jestem bardzo pozytywnie zaskoczona działaniem tych produktów. Serdecznie polecam Wam wypróbowanie takiego domowego i nieinwazyjnego sposobu wybielania.
 
Rezultaty wybielania z Dr. Martin Schwarz Expert 38%


 
Nakładki do wybielania zębów Flexi Trays Dr. Martin Schwarz

Dr. Martin Schwarz wybielacz do zębow Expert38%


Bioscaling żel wspomagajacy wybielanie zebów

  Pozdrawiam, Werka








Koniec z otarciami - opaski na UDA

Koniec z otarciami - opaski na UDA

 

Kochane!

 

Zwracam się dzisiaj bezpośrednio do Pań, które tak, jak ja borykają się z problemem braku możliwości noszenia spódniczek i sukienek w wakacyjne, gorące dni. Noszę rozmiar L i dobrze wiem, że każda z nas, która ma troszkę większy obwód ud, jest narażona na otarcia. Długie spacery i wycieczki oraz wesela pełne były niewygody. Mam dla Was dzisiaj TOTALNY HIT, który uratuje niejedno wielkie wyjście, jak i każdy letni dzień. 


Polecam Wam firmę Orirose, bo to właśnie produkty tej firmy sama zakupiłam i testowałam. Porządnie wykonane i wykończone opaski na uda. Koronkowe, gładkie, czarne, cieliste. Od wyboru do koloru. Ze swojej strony raczej polecałabym beż, ze względu na brak prześwitów, dużą dowolność oraz większą niewidoczność. Pokryte od wewnętrznej strony silikonowymi paskami nie zsuwają się, zapewniając całkowity komfort. Po kilku ubraniach faktycznie - czuję się w nich jak w drugiej skórze. Cena za parę takich opasek to od 19 do 24 złotych. Są idealnej długości. Nie wystają ze spódniczek długości mini, ale pokrywają całą powierzchnię narażoną na otarcia i odparzenia. Ja jestem nimi zachwycona i pewna, że to lato będzie pełne kolorowych stylizacji, które możecie śledzić na moim INSTAGRAMIE @JELONKOWA_BLOG. 


Macie taki problem? Jak sobie z nim radzicie? Znacie ten sposób?  

 

Ja szczerze mówiąc próbowałam już różnorodnych trików z social mediów, ale to jedyny sposób, który z czystym sumieniem mogę Wam polecić. Czekam na Wasze sposoby! 


Pozdrawiam, Werka


Klasyk od Wibo - Beach crusiser HD BODY & FACE BRONZER

Klasyk od Wibo - Beach crusiser HD BODY & FACE BRONZER

Kochani!

 

Tego bronzera przynajmniej większości z Was nie muszę przedstawiać.  Flagowy produkt Wibo - perfumowany bronzer do twarzy i ciała Beach crusiser HD BODY & FACE BRONZER w odcieniu 02 Cafe Creme. 

,,Idealnie gładki, intensywnie napigmentowany bronzer z minerałami dającymi efekt SOFT - FOCUS. Doskonale nadaje się do konturowania, idealnie się blenduje. Jego kremowa konsystencja nadaje naturalny kolor skóry muśniętej słońcem."

 

Nic ująć, a właściwie jeszcze dodać! Cena jak na markę Wibo jest nie najniższa, ale za 16 g produktu ważnego 24 miesiące po otwarciu zdecydowanie jest warta każdej złotówki (30,99 zł)!

Dla kogo to produkt idealny?

Właściwie dla każdego, kto pierwsze makijaże ma już za sobą.  Łatwo zrobić sobie nim krzywdę, bo jest mocno nasycony kolorem, ale to nie minus! Nie tworzy plam. Bardzo przyjemnie się z nim pracuje. Myślę, że będzie to świetny zamiennik produktu od Kobo, który miałam w swojej kosmetyczce dobre kilka lat. 

Na wielkie wyjścia i na co dzień, w każdej wersji daje radę. Właściwie nie znalazłam ani jednego minusa! 

Zdecydowanie 10/10



A Wy czego używacie do konturowania? Znacie ten produkt?







Pozdrawiam, Werka



liquid control hd long-lasting 24 od Eveline Cosmetics - podkład, który pokochały Polki

liquid control hd long-lasting 24 od Eveline Cosmetics - podkład, który pokochały Polki

Kochani!

,,Innowacyjny podkład nowej generacji dzięki płynnej, nietłustej i niezwykle lekkiej konsystencji zapewnia maksymalnie naturalny efekt ,,drugiej skóry".
 

Doskonale kryje i długotrwale matuje cerę do 24 godzin, bez efektu maski. Idealnie wyrównuje koloryt, zapewniając rezultat udoskonalonej cery - „baby face effect”.

Aplikowana pipetą, satynowa formuła pozwala precyzyjnie kontrolować sposób krycia"

 

Nareszcie mogę to przyznać. Znalazłam podkład idealny! Cena za 32 ml produktu waha się w granicach od 20 do 30 złotych. Gama kolorystyczna usatysfakcjonuje panie o zarówno bardzo jasnej, jak i ciemnej karnacji. Ważny przez pół roku od otwarcia. Produkowany w Unii Europejskiej. Nie podkreśla suchych skórek, nie przesusza, nie robi efektu maski, ma lekko żółte tony, nie ściera się, dobrze zachowuje się z innymi produktami, nie tworząc efektu ciastka. Ja używając na co dzień podkład od Eveline, mogę zdecydować się na brak pudru, a musicie wiedzieć, że moja cera nie należy do suchej. Pomysłowe opakowanie szklane z pipetą również bardzo mi się podoba.
12/10



Słyszałyście o nim? Macie go w swojej kosmetyczce?

 

 

Pozdrawiam, Werka





DIY METAMORFOZA PLECAKA Z LUMPEKSU

DIY METAMORFOZA PLECAKA Z LUMPEKSU







 

 Kochani!



Ten post to Wy wybraliście na moim profilu na INSTAGRAMIE @JELONKOWA_BLOG jako ten, który zaciekawił Was najbardziej!  Bardzo się z tego cieszę, ponieważ uwielbiam takie wpisy tworzyć. Cały proces reanimacji uszkodzonego plecaka daje mi ogromną radość i nie ukrywam, że jest to sporą dawką motywacji do działania i dumy! 

Ten plecaczek czekał na swoją kolej dobrych kilka miesięcy. Kupiłam go jeszcze przed kwarantanną za dwa złote. Wymagał on dość sporej pracy ponieważ:
  1. Na tyle znajdował się całkowicie zepsuty zamek kieszeni.
  2. W kilku miejscach na szwie materiał był rozerwany.
  3. Parciany pasek był do całkowitej wymiany. 
Myślę, że to główne powody, dlaczego nikt się na niego nie skusił. Oczywiście nie wymieniłam tutaj prac takich jak dezynfekcja, pranie, odgruzowywanie powierzchni z kurzu i plam. Nie zapomniałam też o odkształceniu zgniecionej skórki!

Na samym początku wyprałam plecak w pralce, wysuszyłam i przeczyściłam dodatkowo specjalnymi chusteczkami. Materiał nie jest jednolity, dlatego należało porządnie dotrzeć we wszystkie zakamarki. Następnie zaszyłam wszystkie rozerwania na szwach odpowiednim ściegiem oraz tylną kieszeń. Plecak zawiera wystarczającą ilość kieszeni, aby pozwolić sobie na jedną atrapę - dlatego nie inwestowałam w nowy. Największą przeszkodą jednak było wymienienie parcianego elementu. Był on całkowicie do wymiany, co możecie zobaczyć na ostatnim zdjęciu. W pasmanterii zakupiłam 25 cm kawałek tego materiału za 0.70 zł. Następnie po wymierzeniu fragmentu zachowałam zapas ok. 1 cm z każdej strony, które opaliłam zapalniczką (aby uniknąć darcia się). Zszyłam je ze skórzaną podstawą i gotowe! Trzeba pamiętać o kilkukrotnym, dobrym i mocnym szwie, aby zapobiec rozerwaniu. Gotowe!

Całkowity koszt plecaka wyniósł dokładnie 2.70 zł! Totalny must have w każdej szafie za przysłowiowe grosze! Nie dość, że zaoszczędziliście dużą kwotę pieniędzy, to dodatkowo daliście nowe życie plecakowi, na którego raczej większość nawet by nie spojrzała. Serdecznie polecam Wam zaglądanie do lumpeksów. Znajdziecie tam istne cuda za grosze!


 

Podoba Wam się ta metamorfoza? Macie takie eleganckie plecaczki w swojej kolekcji? 

 

 

Pozdrawiam, Werka





MAKIJAŻ LATO 2020

MAKIJAŻ LATO 2020


Kochani!

 

Witam się z Wami szerokim uśmiechem, bo pogoda za oknem jest z dnia na dzień piękniejsza! Zastanawiałyście się, czy aby na pewno powinnyśmy używać tych samych produktów w letnie, jak i zimowe dni? Dzisiaj w skrócie postaram się Wam na to pytanie odpowiedzieć. 

Zapraszam Was także na mój INSTAGRAM @JELONKOWA_BLOG.


Pielęgnacja 

  

Latem nasza skóra potrzebuje diametralnie innej  pielęgnacji od tej, którą stosujemy zimą. Konsystencja kosmetyków zdecydowanie powinna być rzadsza, lżejsza, nietłusta i nieobciążająca. Warto wybrać coś lekkiego, co szybko się wchłania. Pamiętajmy także o kremie z filtrem, o wysokim stopniu ochrony. Oczywiście - producenci podkładów często oferują produkt 2W1, ale zastanówmy się, ile musiałybyśmy go nałożyć, aby zapewnić sobie pełną ochronę. Po wykonaniu pielęgnacji i nałożeniu SPF odczekajcie około 20 - 30 minut, aby zaaplikowane produkty odpowiednio wchłonęły się w skórę. Zapobiegnie to rolowaniu!

 Makijaż 

 

Zamieńmy mocno kryjący fluid na  krem CC, BB lub lekki podkład - w moim przypadku Liquid Control HD Long-Lasting 24 od Eveline Cosmetics. Zamiast pudru matującego użyjmy rozświetlającego - na przykład mineralnego! Nie bójmy się bronzera i rozświetlaczy, ale wszystko z umiarem! Pamiętajcie o wykonturowaniu także okolic szyi i dekoltu, dzięki czemu zapobiegniecie brzydkiemu odcięciu kolorów. Odejdźmy od matowych ust i wyrysowanych brwi. Już od pewnego czasu panuje trend ,,brwi na mydło". Ja właśnie na takie dzisiaj się zdecydowałam. Dodatkowo wypełniłam je delikatnie kredką od Catrice, którą w kosmetyczce mam już od dobrych kilku lat. Nie zapomniałam także o delikatnym zarysowaniu powieki. Jeśli nie szukacie kolorowych palet, możecie wykonać to po prostu bronzerem o dobrej pigmentacji. Łuk brwiowy rozświetliłam białą kredką z drobinkami brokatu. Szczerze mówiąc nie pamiętam, jakiej marki była, bo również już długo mam ją w swojej kolekcji, ale każda o wykończeniu błyszczącym nada się. Na linię wodną użyłam produktu do tego przeznaczonego i rozblendowałam po całej długości pędzelkiem. Rzęsy to nieodzowny element. Nie jestem zwolenniczką doklejania rzęs, tym bardziej w dni powszednie, dlatego lekko podmalowałam je maskarą od Eveline.  W każdym makijażu nie zapominajcie o pokryciu szyi i dekoltu. Usta pomalowałam błyszczykiem mocno rozświetlającym, co sprawia wrażenie pełnych i dobrze nawilżonych ust. W wakacyjne dni zdecydowanie warto postawić na pełen błysk i glow, bez zbędnych, nasyconych kolorów oraz mocnych wydań.  To dużo bezpieczniejsze wyjście, pełne klasy i świeżości! 


Jakich kosmetyków używacie w letnie dni? 

 

 

Pozdrawiam, Werka



Wakacyjny neon od WIBO

Wakacyjny neon od WIBO

 

Kochani!

 

Sama się dziwię, że zdecydowałam się na zakup takiego koloru! Chyba porwał mnie troszkę wakacyjny flow! 
Nie ukrywam, że bardzo spodobało mi się takie odważniejsze, niecodzienne rozwiązanie. Jest kilka plusów, jak i minusów tego produktu. Niestety niepełne krycie to ogromna wada, ale nie nie do przejścia. 

TRIK: jeśli macie takie lakiery, które nie kryją odpowiednio, a nie chcecie zmieniać/wpływać na ich kolor innym, pierwszą warstwę pomalujcie na biało, a drugą na kolor główny. Tym sposobem unikniecie przebarwień, prześwitów i nierówności w kolorze, a dodatkowo kolor neonowy będzie intensywniejszy! Możecie to zobaczyć na przykład na poniższym zdjęciu.

Na pozostałych zdjęciach znajdują się tylko warstwy lakieru numer 1 od Wibo Hello Sunshine. Objętość 8.5 ml kosztuje od 6 do 11 złotych. Znajdziecie je w Rossmannie! Ogromny plus za wygodny pędzelek oraz długotrwałość. Produkt świetnie się trzyma, nawet do 7 dni w dobrym stanie! Na pewno do niego wrócę, ale tylko z białym podkładem. 



Ryzykujecie czasem z kolorami? Co najczęściej gości u Was na paznokciach?

 

Pozdrawiam, Werka






Copyright © 2014 Jelonkowa , Blogger